15 lipca 2016 Usługi 0
transport zwłok

Kiedy jako początkujący student we Wrocławiu szukałem sobie pracy na weekendy nie spodziewałem się, że… skończę jako stróż i nocny pracownik zakładu pogrzebowego. A pracuję już od kilku lat i nawet awansowałem.

Praca w zakładzie pogrzebowym po pewnym czasie nie przeszkadza

transport zwłok Pierwsze dni pracy były straszne, podskakiwałem na każdy szelest. Przeszło mi dopiero po paru miesiącach, kiedy nieboszczyki przestały robić na mnie takie upiorne wrażenie. Zakład pogrzebowy, w którym pracuję to całkiem spokojne miejsce i nikt tam nocami nie przychodzi, ale zdarzają się nocne telefony i zgłoszenia. No i czasem konieczny jest obchód, by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Po pół roku pracy właściciel zakładu zaproponował, żebym pomagał w przygotowaniach do pogrzebu, a konkretnie – potrzebny był im kierowca karawanu. Transport zwłok wtedy już nie wydawał mi się tak straszny jak kiedyś, więc się zgodziłem, żeby dorobić więcej do mojej wypłaty. Z czasem, kiedy zajęć na studiach miałem coraz mniej, zacząłem pracę na pół etatu. Znajomi się dziwili, że tam zostaję, ale dla mnie pogrzeb czy usługi pogrzebowe nie były niczym dziwnym. Gdzie we Wrocławiu znalazłbym podobnie spokojną pracę, do tego z niezłą wypłatą? Sama branża odstrasza większość szukających pracy, dlatego zarobki nawet początkujących są już niezłe.
Po studiach planowałem zostać we Wrocławiu i znaleźć pracę jako księgowy w korporacji… Ale teraz myślę, że mogę pracować w księgowości mojego zakładu pogrzebowego. Polubiłem to specyficzne miejsce, a obecność zimnych ciał w lodówkach już mi nie przeszkadza.